Z Oliverem Knottem, jednym z najbardziej znanych, nagradzanych i cenionych na świecie aquadesignerów, rozmawia Paweł Czapczyk 

Paweł Czapczyk: Oliver, jesteś jednym z najsłynniejszych akwarystów i aquadesignerów w Europie i w ogóle na świecie. Kiedy powstało Twoje pierwsze akwarium?

Oliver Knott: Dziękuję Ci bardzo za te słowa. Moje pierwsze akwarium dostałem od ojca. Miałem wtedy około dziesięciu lat. Było to w 1982 roku.

- A kiedy na dobre, to znaczy: profesjonalnie, zacząłeś zajmować się tym hobby?

- W 1988 roku rozpocząłem pracę w sklepie zoologicznym, w którym był dział akwarystyczny. Miałem wówczas 16 lat. I od tego czasu, nieprzerwanie, jestem zawodowo związany z akwarystyką. Stanowi ona dla mnie zarówno hobby, jak i pracę.

- Na początku swojej kariery ściśle współpracowałeś z Takashim Amano. Czy twoja relacja przypominała kontakty mistrz – uczeń, czy raczej od początku opierała się na przyjaźni?

- Na samym początku współpraca ta miała charakter biznesowy – był to bardziej interes, niż cokolwiek innego, ponieważ sprzedawałem produkty Amano w Niemczech od 1998 roku. Ale w ciągu roku stało się tak, że biznes w znacznym stopniu zmienił się w przyjaźń.

- Kim był Takashi Amano dla Ciebie?

- Był to w minionych latach z pewnością najważniejszy człowiek dla naszego hobby. To niekwestionowany twórca aquascapingu – zarówno wielki człowiek, jak i niesamowity artysta. Amano stał się legendą.

- Obecnie prowadzisz wykłady i warsztaty w wielu miejscach na świecie: Niemcy, Włochy, Szwajcaria, Portugalia, Holandia, Francja, USA i Japonia. Który kraj odwiedzasz najchętniej i dlaczego?

- W chwili obecnej to Chiny stały się moim ulubionym miejscem na Ziemi. Dlaczego? Bo mają wielką potencję, ogromną moc i niewiarygodną kulturę. Myślę, że w nadchodzącym czasie właśnie Chiny będą „numerem 1” na świecie. Dziś najbardziej lubię pracować w tym kraju – oczywiście pod warunkiem, że akurat nie przebywam w Niemczech.

- Który ze zrealizowanych projektów akwarystycznych stanowił dla Ciebie największe wyzwanie?

- Moje pierwsze duże akwarium, czyli projekt z 2005 roku. To był zbiornik z pełną obsadą roślinną o pojemności 5 500 litrów. Liczył sobie 5 metrów długości. Byłem dumny ze zdobycia dzięki niemu dziesiątego miejsca w konkursie International Aquatic Plants Layout Contest w 2005 roku.

- Inspirujesz się głównie naturą?

- Bywam inspirowany przez wiele rzeczy. Wpływają na mnie i sztuki piękne, i filmy, i podróże, i prace innych aquascaperów; natomiast część pomysłów wypływa po prostu z mojego wnętrza. Wystarczy tylko otworzyć się swoim umysłem na to, co jest.

- Jaki typ krajobrazu lubisz najbardziej: góry, lasy, łąki, strumienie czy rzeczne brzegi?

- W tym momencie najbardziej lubię styl naturalny, obfitujący w duże leśne konary i korzenie. Ale u mnie zmienia się to z roku na rok.

- Napisałeś kiedyś, że aquascaping to nowoczesny sposób projektowania akwariów, polegający na tworzeniu harmonijnego otoczenia dla roślin wodnych i zwierząt. Sztuka aquascapingu jest jednak uważana za dość skomplikowaną i wymagającą dużych nakładów pracy. Czy to prawda?

- Uważam, że najistotniejszą kwestią pozostaje pasja: fakt, że lubisz kreować podwodne światy dla swoich zwierząt, cały czas będąc w zgodzie z własną duszą. Na tej drodze może powstać prawdziwe dzieło sztuki, fragment krajobrazu, który stanie się doskonałym światem i miejscem egzystencji dla roślin oraz zwierząt. Ale, oczywiście, aquascaping to też sporo precyzyjnej roboty, dbałości o szczegóły i koncentracji na utrzymywaniu odpowiednich warunków, krótko mówiąc: aquascaping to konsekwencja i cierpliwość  – nie oszukujmy się.

- Czy każdy akwarysta może stworzyć piękny podwodny krajobraz w akwarium?

- Tak, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Ale moim zdaniem kluczem do sukcesu są cierpliwość i konsekwencja. Jeśli nawet mamy problemy i z początku nie wszystko nam wychodzi – nie należy się poddawać.

- W książce pt. Aquascaping dajesz praktyczne instrukcje, jak krok po kroku założyć designerskie akwarium. Czy mógłbyś teraz powiedzieć w kilku słowach polskim czytelnikom, co należy zrobić, żeby stworzyć małe, ale piękne akwarium roślinne?

- Najlepszym sposobem jest wystartowanie takiego zbiornika, w którym posadzimy łatwe w uprawie rośliny, niewymagające zbyt dużych ilości światła. To najfortunniejsza droga, która będzie prowadzić do wykreowania niekłopotliwego, a miłego dla oka skrawka krajobrazu – droga gwarantująca 90% powodzenia. Wyposaży nas ona w pierwsze pozytywne wrażenia. Nabędziemy też doświadczenie i wiedzę, jak działa tego typu akwarium.

- Czy mógłbyś podać jeszcze kilka praktycznych wskazówek?

- Owszem. Należy szczególnie dbać o zbiornik przez pierwsze trzy dni, ale trwa to zwykle nie dłużej niż 10–15 minut na dobę. W tym czasie trzeba dokonywać niewielkich podmian wody, czyścić szyby, kontrolować rośliny i sprawdzać jak działa wyposażenie techniczne. Taka krótkotrwała pielęgnacja to świetna sprawa. Przynosi ona same korzyści – zarówno zbiornikowi, jak i jego właścicielowi.

- Promujesz nowy rodzaj podłoża Nature Soil. Czym się ono charakteryzuje i w czym wydaje się lepsze od innych?

- Podłoże Nature Soil nie stanowi wielkiej nowości, bo jest dostępne na rynku od około ośmiu lat. Uwielbiam ten substrat, ponieważ rzeczywiście klaruje on wodę, czyniąc ją naprawdę czystą. Poza tym Nature Soil jest dostępne w jasnobrązowym kolorze. Pochodzi zaś z południowej Japonii.

- Jakie jest Twoje największe marzenie związane z aquascapingiem?

- Urządzenie naprawdę wielkiego zbiornika w jakimś akwarium publicznym. Zobaczymy, co pokaże przyszłość!

- A kiedy odwiedzisz Polskę?

- Byłem w waszym kraju w styczniu tego roku i może pojawię się znowu na targach lub jakichś warsztatach. A zatem: do zobaczenia! Korzystając zaś z okazji, chciałbym pozdrowić wszystkich moich przyjaciół w Polsce.

Fot. Oliver Knott 

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 5/2017 (165).