Pisząc artykuł do numeru 6/2017 Magazynu Akwarium o Paretroplus menarambo[1] , nie miałem pojęcia, że tak szybko przyjdzie mi dopisać uzupełnienie, które niewątpliwie należy się czytelnikom.

Jak nadmieniłem poprzednio, do tej pory brakowało dowodów na to, że para P. menarambo jest w stanie zupełnie naturalnie opiekować się ikrą – aż do momentu wyprowadzenia narybku. Obecnie sytuacja ta uległa diametralnej zmianie…

Jako że z natury jestem człowiekiem ciekawskim i upartym, postanowiłem dać szansę moim rybom. Chciałem się przekonać, jak to naprawdę jest z ich instynktem rodzicielskim.

Zawsze zakładam, że jeśli dany gatunek ryby nie chce się naturalnie rozmnażać w warunkach akwariowych lub też porzuca czy też zjada swoją ikrę, świadczy to o nieobecności jakiegoś czynnika, który występuje w środowisku naturalnym, a którego brak jest właśnie w akwarium.

Pierwszym czynnikiem, o którym pomyślałem, był spokój, a właściwie jego brak, który mógł doskwierać parze tarlaków P. menarambo, niepokojonej przez współmieszkańców. W celu zapewnienia rybom odpowiedniej intymności przygotowałem przegrodę z przyciętej na wymiar płyty z plexiglasu. Płytę tę dodatkowo zmatowiłem przez szlifowanie – tak, aby para tarlaków nie widziała pozostałych ryb w akwarium, co miało jej zapewnić dodatkowy spokój.


[1] Damian Skrabarczyk, Paretroplus menarambo – ostatni „Madagaskarianin”, Magazyn Akwarium 6/2017 (166).

[Pełny tekst publikacji w wydaniu drukowanym lub pliku cyfrowym wydania]

fot. Paula Pietrzak

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 1/2018 (167).